środa, 3 lipca 2013

15. "To dopiero początek Aniołku..."

David nie wiedział co ma powiedzieć, więc złapał mnie w pasie i poradził mnie sobie na kolanach po raz kolejny przytulając. Położyłam moją lewą rękę na jego prawym obojczyku, a drugą z tyłu jego szyi, po czym mocno się w niego wtuliłam, a łzy zaczęły powoli schnąć na moich piekących jeszcze policzkach. David, z cholernego dupka, w jednej chwili zmienił się we wspaniałego przyjaciela.... Spokojne  serce całkowicie mnie uspokoiło.
Nie wiem ile dokładnie przytulał mnie do siebie, ale w pewnej chwili usłyszeliśmy przeraźliwy trzask. Momentalnie od siebie odskoczyliśmy, a Zayn się obudził.
-co to było?!-krzyknęłam razem ze Zayn'em.
-nie mam pojęcia. Tym razem to nie ja-rzucił David podnosząc ręce w obronnym geście, a Zayn, jeszcze trochę zamulony po lekach i płaczu, zaczął schodzić po schodach w kierunku salonu, czyli miejsca z którego dobiegł odgłos. Zaraz za nim ruszył David a na końcu ja w pogniecionej fioletowej sukience.

Opis wydaje się po trosze komiczny, ale strach jaki czułam prawie zbiegając ze schodów był nie do opowiedzenia. Moje serce biło jak szalone, ale gdy stanęłam w progu salonu, całkowicie przestało bić.
Pod telewizorem leżało całe we krwi zmasakrowane ciało Ryan'a, a na telewizorze widniał napis:


sobota, 8 czerwca 2013

14. "on mnie niszczy...."

 Po raz kolejny tego dnia zasłoniłam usta ręką tłumiąc szloch. Miałam tego dosyć. Moje życie w ciągu kilku dni tak diametralnie się zmieniło, że nie miałam pojęcia co robić, co się stanie. NIC. Mój mózg o niczym nie miał pojęcia. Rzuciłam telefon z powrotem na biurko Malik'a i cofnęłam się kilka kroków . Potykając o własne nogi, szukałam nimi łóżka za mną. Kiedy nie mogłam go wyczuć, trzęsąc się ze strachu po przeczytaniu SMS'a od mojego prześladowcy, odwróciłam się na pięcie, a wtedy moje nogi ugięły się pode mną. Nad spokojnie śpiącym Zayn'em stała postać. Była ubrana na czarno. Miała czarne obcisłe spodnie, czarny golf, a na głowie kominiarkę.Sądząc po sylwetce był  to mężczyzna. W jego ręku coś błysnęło. Był to nóż! To... Musiał być... Ten... Ten cały KOSZMAR!Załapałam ręką mój brzuch czując jak w środku wszystko mi się przewraca. Zaczęłam błagać los, żeby tylko David nie wszedł do pokoju, bo wiedziałam, że wtedy polałoby się morze krwi, niekoniecznie mojego nowego oprawcy. Koszmar przysunął nóż bliżej twarzy Mailk'a.
-NIE!-krzyknęłam na tyle cicho, by nik oprócz nas tego nie usłyszał, a Zayn się nie obudził. Postać odsunęła lekko narzędzie
-czyli to nie on ma  zginąć, tylko Twój  przyjaciel, tak?- zaśmiał się  modulowanym komputerowo głosem- naprawdę on- machnął ostrzem w stronę łóżka- jest dla Ciebie taki ważny? Ważniejszy od Ryan'a?-mój mózg zaczął pracować na wyższych obrotach. "Co mam mu powiedzieć?" to pytanie gnębiło moje myśli.- TAK? on, ten kryminalista i bezwzględny morderca, który Cię uprowadził ma jeszcze żyć, a Twój kochany, wykorzystujący Twoją miłość przyjaciel- pokazał palcami pokrytymi rękawiczkami cudzysłowie-ma chwilę umrzeć, dobrze rozumien?-zaśmiał się gorzko, a mi zaschło w gardle.
-czemu to robisz?-zapytałam łamiącym się głosem.
-teraz nie jest to ważne. Dowiesz się tego w swoim czasie, dziwko. Poza tym odpowiedź masz blisko siebie. Pytanie tylko, czy dasz sobie radę ją znależć. Powodzenia, a ja idę pobawić się z Twoim kolegą w kotka i myszkę. NIestety ta myszka nie trafi do dziury w ścianie, ale do tej w ziemi. Pamiętaj! Nie kombunuj, bo będzie umierał długo i boleśnie, a tego chyba nie chcesz, co?-nie odezwałam się- Więc, żegnaj, suko. Do zobaczenia-zaśmiał się i wyskoczył przez twarte okno, a ja  zszokowana stałam kilka minut nie wiedząc co zrobić. Czy, czy ja przed chwilą wydałam wyrok na mojego przyjaciela? Nie, to niemożliwe! Podbiegłam do biurka. Złapałam telefon i zadzwoniłam to Ryan'a-mojego przyjaciela.
-hej Meggie! Co tam się stało?-zapytał radośnie
-gdzie jesteś-zapytałam nerwowo tłumiąc jego zapał
-na skyte park'u, a co?-był lekko zszokowany moją reakcją. Wydała się również zaniepokojony.
- UCIEKAJ! MUSZISZ SIĘ UKRYĆ! ZGINIESZ, SŁYSZYSZ? UCIEKAJ, RYAN, UCIEKAJ! SZYBKO!!!
-al...
-NIEWAŻNE! MUSISZ SIĘ UKRYĆ ZAUFAJ MI I UCIEK..-zamilkłam kiedy w słuchawce usłyszałam zgrzyty, szelesty i szum- o nie...- szepnęłam z bólem w głosie, bo wiedziałam, że Koszmar własnie go dopadł . W moich oczach pojawiły się łzy.
-miałaś niczego nie robić! Teraz on będzie cierpiał, a potem i Wy wszyscy!- wychrypiał do telefonu oprawca, a po chwili usłyszałam krzyk Ryan'a. Po moich policzkach popłynęły łzy... Nie mogłam go stracić. Był dla mnie tak ważny pomimo tego, że mnie ranił.
Nagle  wszystko ucichło, a Koszmar rozłączył się. Upadłam na kolana i wpadłam w panikę waląc pięściami w podłogę i płacząc. Do pokoju wpadł David, który  nie wiedział co stało sie przed kilkoma minutami. Chłopak mocno mnie przytulił.
-ćśśśś.... będzie dobrze Meggie. Kochana, ćśśśś...
-Ty cholerny psychiatro...-załkałam
-z Malik'iem będzie dobrze, on tylko dostał proszki na senne. Nic mu nie jest...
-ale to nie o to chodzi. Koszmar, on... On mnie niszczy... On zabił Ryan'a, a potem zabije i nas...

czwartek, 6 czerwca 2013

13. "Czas nieubłaganie płynie suko..."

 coś huknęło i w tym samym momencie wrócił mi zdrowy rozsądek. Odepchnęłam od siebie rozpalonego Malik'a i skrępowana szybko zakryłam się kocem leżącym pod moją głową. Co ja chciałam zrobić z nim zrobić? Albo inaczej, DLACZEGO?! Przecież obiecałam, przysięgłam sobie, że zachowam czystość do ślubu! Tak, może i było to staroświeckie, ale nie chciałam się spieszyć, a jeszcze kilka sekund temu ten psychopata by mnie przeleciał. Zaskoczony moją reakcją Zayn popatrzył na mnie z poddenerwowaniem i zawodem. Moje oczy za to cisnęły w jego stronę pioruny

-co to było?-zapytałam z lekka przestraszona

-mieliśmy się kochać, a na co Ci to wyglądało? Ale musiałaś mnie odepchnąć-syknął

-nie, nie o to mi chodzi. Co to był za huk?-zarumieniłam się i spuściłam głowę pozwalając moim długim falowanym brązowym włosom zakryć moje zażenowanie wypisane na twarzy w postaci mocnych rumieńców

-jaki huk?-wraz że słowem po raz kolejny coś uderzyło. W drzwi. Tak. Ktoś dobijał się do drzwi sypialni Zayn'a!

-to! Co to do cholery? Zayn! Co się tu dzieje?-mocniej przycisnęłam do siebie koc.

-nie wiem. Spokojnie. Zobaczę co to.-zaczął Malik wciągając na siebie bokserki, które dopiero co leżały pod łóżkiem. Chłopak niepewnie podszedł do drzwi i lekko nacisnął klamkę i szybko je roztworzył. na drewnie zobaczyłam krew, a pod nogami Malik'a leżało ciało. Puściłam koc i wyszłam spod niego nie zważając na fakt, że byłam naga. Na miękkich nogach, z szeroko otwartymi oczami i ustami ruszyłam w stronę Zayn'a. Gdy stanęłam obok niego, chłopak upadł na kolana i podniósł ciało biorąc je w ramiona. Była to dziewczyna, na oko w moim wieku, z długimi czarnymi włosami i ciemną karnacją... Cała we krwi. Wpatrywała się pustym, martwym wyrokiem w sufit... Była... Była istną kopią... Kopią Malik'a... W tej samej chwili chłopak zaczął płakać i krzyczeć. Wpadł w amok. Zaczął nią trząść szlochając. Nie wiedziałam co mam zrobić. To musiała być jego siostra. A ona...Obok niej zauważyłam poplamioną krwią kartkę. Podniosłam ją. Na niej widniał napis:

 

 
 
 
 
 

Zasłoniłam usta ręką tłumiąc szloch. Spojrzałam na Malik'a, który cały czas tulił i kołysał zwłoki siostry. Złożyłam kartkę i podeszłam do mojej sukienki, którą szybko wciągnęłam na siebie, a kartkę złożyłam pod poduszkę. Podeszłam do Zayn'a i ukucnęłam obok niego masując jego ramiona. Nagle trzasnęły drzwi wejściowe, a potem ktoś zaczął wchodzić po schodach. Złapałam gitarę stojąca obok drzwi i trzymałam ją w pogotowiu na wypadek gdyby był to nadawca "listu" i morderca w jednej osobie. Na szczęście okazało się, że był to David, który gdy tylko zobaczył co się dzieje podszedł do nas chcąc zabrać ciało dziewczyny z rąk Zayn'a. Po raz kolejny spojrzałam w jej martwe czekoladowe oczy i krew. Zrobiło mi się niedobrze i nie mogłam opanować zawrotów głowy. Zrobiło mi się ciemn przed oczami i poczułam jak upadam na podłogę...Obudziłam się. Bolała mnie głowa i nie mogłam otworzyć oczu. Po kilku minutach zdołałam spojrzeć w sufit, a potem lekko przekręcić głowę w bok. Obok mnie leżał Malik. Jego opuchnięte oczy były zamknięte, a mocne ramiona przyciskały mnie do jego drżącego ciała. poczułam i usłyszałam wibracje mojego telefonu. Powoli, żeby nie obudzić chłopaka wypłatałam się z jego uścisku i podeszłam do biurka, na którym leżał telefon. Miałam wiadomość. Była napisana z zastrzeżonego numeru. Otworzyłam ją i wmurowało mnie:

 
 

wtorek, 21 maja 2013

12. "...jeszcze Cię nie zgwałciłem..."

W telewizji przerwano wiadomości, by podać ważna informację.

"ZOSTAŁA PORWANA SIEDEMNASTOLETNIA DZIEWCZYNA O IMIENIU MEGGIE. ŚWIADKOWE PODAJĄ, ŻE PO RAZ OSTATNI BYŁA WIDZIANA W OBECNOŚCI SERYJNEGO ZABÓJCY ZAYN'A MALIK'A, KTÓRY NASTĘPNEGO DNIA PRAWIE ŚMIERTELNIE POBIŁ 38-LETNIEGO MĘŻCZYZNĘ. WSZYSCY, KTÓRZY MAJĄ JAKIEŚ INFORMACJE NA TEMAT JEJ LUB JEGO,AKTUALNEGO POBYTU PROSZENI SĄ O KONTAKT...".

Zayn wyłączył telewizor, w który wpatrywałam się jak głupia w ekran na którym jeszcze przed sekundą wyświetlane były nasze zdjęcia. Spojrzałam w panice na Zayn'a. Jego pięści i szczęka były mocno zaciśnięte.
-Zayn?-zaczęłam niepewnie
-zamknij się-wysyczał
-ale...
-za dużo mówisz! Zobacz co przez Ciebie mam! Ściga mnie policja! Kurwa, jeszcze nic takiego mi się nie zdarzyło! Wynoś się stąd. Chciałem Ci pomóc, ale oni i tak Cię przez to zabiją-Zayn założył swoją skórę i złapał kluczyki od motoru
-ale jak to? Gdzie idziesz?-szepnęłam
-wyjeżdżam. Nie mogę tu zostać. Oni zaraz tu będą. Nie chcę do pudła. Ani nie chcę umierać za wpadkę!
-ale co ze mną?
-już mnie to nie obchodzi. To Twój problem-powiedział lekko
-jesteś psychiczny! Najpierw mnie porywasz, potem całujesz-zarumieniłam się-a teraz masz za jakiegoś śmiecia? Ty jesteś NIENORMALNY!
-powtórz to jeszcze raz suko-Zayn zatrząsł mną-no-do moich oczu napłynęły łzy-POWTÓRZ!
-jesteś nienormalny...-wyszeptałam a on się zaśmiał
-nienormalny mówisz? Przynajmniej powstrzymuje się i jeszcze Cię nie zgwałciłem-rozszerzyłam oczy-tak. Dobrze słyszałaś
-nie jestem suką-pisnęłam, a Zayn wpił się w moje usta. Jego ręce puściły moje ramiona podąrzając aż do pasa. Malik przygryzł moją wargę, po czym przejechał po niej lekko językiem, a jego ręce znalazły się na mojej pupie. Gdy ten ścisnął moje pośladki rozchyliłam moje usta, a ten zaczął całować mnie po francusku przyciskając mnie jeszcze bliżej siebie. Zaczęłam oddawać mu pocałunki i jeździć palcami po jego umięśnionej klatce piersiowej. Jego palce zaczęły błądzić po moim ciele. Malik złapał mnie w pasie i nieodrywając się ode mnie zaczął kierować się w stronę swojej sypialni. Między nami wybuchło porządanie. zaczęłam zdejmować jego ubrania. Najpierw jego koszulkę. Potem zaczęłam odpinać jego spodnie. On w tym czasie podciągnął moją sukienkę do góry i zdjął pozostawiając mnie w samej bieliźnie. Zaczął całować moją szyję głaszcząc moje plecy. położył mnie na łóżko po czym za chwilę leżał na mnie. Zdjął moją bieliznę. Całował piersi. Pozbył się swoich bokserek i spojrzał na mnie niepewnie
-jesteś dziewicą z tego co wiem, prawda?
-tak-zaczerwieniłam się
-chcesz tego?-spojrzał mi w oczy
-jak nigdy-jęknęłam, a Malik zabezpieczył się.
-jesteś gotowa?-uśmiechnął się. W jego oczach nie było już złości, lecz porządanie i jakieś uczucie. Może miłość?
-tak-powiedziałam bez tchu. Zayn już chciał złączyć nasze ciała kiedy...

czwartek, 16 maja 2013

11. "Musisz ode mnie uciec..."

Zayn szepnął i spojrzał mi w oczy. Dlaczego tak na mnie wpływał? Dlaczego, kiedy spojrzałam w jego czekoladowe tęczówki, moje kolana zmiękły?
Malik złapał mnie w pasie i przytrzymał przed upadkiem. Zrobiło mi się ciemno przed oczami, a w głowie zachuczało. Przymknęłam powieki. Zrobiłam się senna. Popatrzyłam jeszcze raz w jego oczy. Nieobecnym wzrokiem przejechałam po całej jego twarzy. Był idealny. Jego linia szczęki była cudownie zarysowana, a usta malinowe. Zgromiłam się w duchu i zamknęłam po raz ciężkie powieki.
-chodź, jedziemy stąd. Nie chcę, żebyś tu spała.-Malik wziął mnie na ręce i wsadził na siedzenie pasażera jego czarnego Audi. Ciekawe dlaczego wcześniej go nie widziałam-pomyślałam i zamknęłam oczy....

Ktoś wyszarpał mnie z auta i rzucił na ulicę. Uderzyłam głową o krawężnik. Poczułam jak moja czaszka lekko pęka z głuchym dźwiękiem. Dotknęłam bolącego miejsca dłoniom. Po moich palcach i włosach płynęła krew. Starałam rozejrzeć się, by zobaczyć sprawcę, ale nikogo nie było. Nagle obok mnie stanął Zayn. Ręce do łokci miał że krwi. Nie patrząc na mnie wyszeptał:
-nie jestem tym za kogo mnie masz. Nie jestem dobry. Nie jestn zły. Nie chce Ci zrobić krzywdy, albo może i chcę? Jak myślisz? Nienawidzę Cię, czy wręcz przeciwnie? Może Cię kocham?-uklęknął przed mną i spojrzał na mnie swoimi pięknymi oczami.
-czemu mi to robisz?-zapytałam bez tchu
-jeszcze tego nie zrozumiesz, ale musisz wiedzieć, że nie wszystko jest takie na jakie wygląda
-nie dam sobie bez Ciebie rady. Pomimo wszystkich tych wydarzeń, nie dam sobie bez Ciebie rady! Jesteś częścią mojego życia. Teraz się nią stałeś. Po dwóch dniach znajomości!
-nie skarbie. Nie mów tak. Musisz ode mnie uciec... Jestem inny niż Ci się wydaje-położył swoje zakrwawione dłonie na moich policzkach. Spojrzał mi w oczy, a ja niespodziewanie zaczęłam krzyczeć, a po moich policzkach zaczęły płynąć łzy mieszając się z krwią, gdy ktoś od tyłu pociął mu gardło....

-Meggie, co jest? Meggie! Obudź się!-wyszarpał mnie ze snu głos Malik'a i jego ciepłe palce na moim ramieniu.
-jesteś? Ty żyjesz. To... O bosz Ty żyjesz!-krzyknęłam przez łzy, które cały czas płynęły po moich policzkach i zachłannie go przytuliłam. Moje serde przepełniła bezgraniczna radość pomieszana z ulgą i resztkami strachu
-ćśś... Jestem tu.-zaczął szeptać. Nie wypuszczając mnie z ramion, wciągnął mnie na swoje kolana po czym wyniósł z audi i zaniósł do domu. Zdałam sobie sprawę, że musiałam przespać całą drogę do jego domu, ale to nie było najważniejsze.
Malik poradził mnie na kanapie w salonie i włączył telewizor przykrywałąc mnie kocem. Po chwili wyszedł do kuchni po coś do jedzenia. Przygotował makaron z serem-czyt. wsadził do mikrofalowki i odgrzał.
Wchodząc do pokoju zamarł, a miska z makaronem upadła na panele. W telewizji przerwano wiadomości, by podać ważna informację...