David nie wiedział co ma powiedzieć, więc złapał mnie w pasie i poradził mnie sobie na kolanach po raz kolejny przytulając. Położyłam moją lewą rękę na jego prawym obojczyku, a drugą z tyłu jego szyi, po czym mocno się w niego wtuliłam, a łzy zaczęły powoli schnąć na moich piekących jeszcze policzkach. David, z cholernego dupka, w jednej chwili zmienił się we wspaniałego przyjaciela.... Spokojne serce całkowicie mnie uspokoiło.
Nie wiem ile dokładnie przytulał mnie do siebie, ale w pewnej chwili usłyszeliśmy przeraźliwy trzask. Momentalnie od siebie odskoczyliśmy, a Zayn się obudził.
-co to było?!-krzyknęłam razem ze Zayn'em.
-nie mam pojęcia. Tym razem to nie ja-rzucił David podnosząc ręce w obronnym geście, a Zayn, jeszcze trochę zamulony po lekach i płaczu, zaczął schodzić po schodach w kierunku salonu, czyli miejsca z którego dobiegł odgłos. Zaraz za nim ruszył David a na końcu ja w pogniecionej fioletowej sukience.
Opis wydaje się po trosze komiczny, ale strach jaki czułam prawie zbiegając ze schodów był nie do opowiedzenia. Moje serce biło jak szalone, ale gdy stanęłam w progu salonu, całkowicie przestało bić.
Pod telewizorem leżało całe we krwi zmasakrowane ciało Ryan'a, a na telewizorze widniał napis:
