czwartek, 16 maja 2013

10. "Nie dotykaj mnie!"

z Van'a wysiadł jakiś mężczyzna. Był dosyć postawny, miał idealnie ułożone na żel włosy i czarne okulary. Obejrzał mnie od góry do dołu i podszedł do mnie. Kilka centymetrów za
blisko. byłam roztrzęsiona
-co taka ślicznotka jak Ty, robi TU, taka sama po środku tego
pola?-ściągnął okulary na czubek nosa i zaczął ze mną flirtować. Bałam się powiedzieć prawdy. W ogóle bałam się cokolwiek powiedzieć, jednak wkońcu się przemogłam
-czekam na... Mojego chłopaka. Ma... Zaraz po mnie przyjechać- skłamałam
-o...? Chłopaka? Nie dziwię się, że ktoś Ciebie chciał. Jesteś
seksowna.-położ­ył swoją rękę na moim pasie. Moja krew
zabuzowała i dotarła do policzków. Moje serce zaczęło mocniej bić.
-zostaw mnie... On zaraz tu będzie... I... Nie dotykaj mnie!!!-
krzyknęłam i próbowałam strzepnąć jego dłonie, które zawędrowały ciut niżej
-nie denerwuj się. On nie musi o niczym wiedzieć. Wsiądziesz ze mną do samochodu, zrobisz co trzeba i Cię puszczę, co Ty na to?-myślałam, że zwymiotuję. Czy on sądził, że jestem panią to robienia jakimś oblechom dobrze? Czy naprawdę na taką
wyglądam? Nie wiedziałam co zrobić. Ale po chwili pomyślałam: najlepszą obroną jest atak! więc zaczęłam się mu odszczekiwać
-jesteś świnią! chyba śnisz! nie jestem dziwką! Źle trafiłeś,
przykro mi.
-u... Zadziorna. Lubię takie- zaśmiał się. Na mojej twarzy pojawił się grymas. Mężczyzna
złapał mnie za nadgarstki i zaczął ciągnąć w stronę Van'a. Już miał mnie do niego wrzucić, kiedy ktoś złapał go za koszulę i zaczął szarpać, aby go ode mnie odsunąć. Spojrzałam na mojego wybawcę. To był Zayn! W jednej chwili Mali złapał gościa za koszule i zaczął zadawać mu ciosy w twarz. Po kilku uderzeniach po twarzy ofiary zaczęła płynąć krew. Zacisnęłam mocno powieki i zakryłam je dłońmi. nie mogłam na to patrzeć! Wystarczyło mi to, że musiałam słyszeć kolejne uderzenia. Moje serce krzyczało: "Przestań go do cholery bić i mnie przytul". W tej samej chwili coś upadło i zrobiło się cicho. Po kilku sekundach oprócz mojego płaczu usłyszałam kroki.
-Czy... Czy ja to powiedziałam na głos?-wyszeptał­am
-tak. Przepraszam, poniosło mnie, ale on nie miał prawa Ciebie dotykać!
-ale to Ty mnie tu zostawiłeś!-zał­kałam. Zayn odsunął moje dłonie. Poczułam jego palce na moim policzku.
-przepraszam. chodź tu-rzucił i wtuliłam się w jego ciepłe ciało. Uspokoił mnie swoim dotykiem. Mocniej się w niego wtuliłam.

Co się dzieje? Dlaczego to wszystko w ogóle się dzieje? Dlaczego mu zaufałam? Dlaczego byłam taka naiwna?

W mojej głowie było tyle pytań, ale żadne nie miało odpowiedzi. Przynajmniej narazie.

Po pewnym czasie Zayn lekko się ode mnie odsunął
-Meggie kochanie...-sze­pnął i..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz