-załóż to-rzucił że mnie ubraniem. Złapałam ją w ostatniej chwili. Rozłożyłam je. Była to zwiewna sukienka na szerokich ramiączkach na oko za kolano. U góry miała przypiętą metkę. Spojrzałam mi cenę: 400zł. Otworzyłam szeroko usta
-Zayn ja nie mogę jej złożyć. Jest za droga-szepnęłam
-masz ją założyć, a patrzeć na tę cholerną cenę!-warknął. Cóż dalszych sprzeciwów przebrałam się. Cały czas czułam na sobie wzrok chłopaka
-a teraz idziemy-złapał moją rękę i wyciągnął z pokoju. Poprowadził mnie do jakiegoś pomieszczenia. Mógł to być salon, w każdym razie tak wyglądał. Zamarłam, bo tam na wielkiej kanapie siedzieli mężczyźni. Każdy z nich był uzbrojony! W rękach trzymali przynajmniej po jednej broni. Jedni niezwracali na nią uwagi, a inni bawili się nią obracając ją w dłoniach. Stanęłam w miejscu. Zayn złapał mnie za ramię.
-rusz się-warknął, a wszystkie twarze skierowały się w naszą stronę. Zrobiłam krok i stanęłam na zimnych panelach. Teraz dopiero zdałam sobie sprawę z tego, że nie mam nic na stopach. Zadrżałam. Chłopak ściągnął brwi. Chwilową ciszę przerwał jeden z gości, który wstał i zlustrował nas wzrokiem. Najpierw obejrzał mnie, a potem przeniósł wzrok na chłopaka obok mnie
-widzę, Malik, że przyprowadziłeś
-David, jesteś chuj*m.-powiedz
-ja? Ja nim jestem? Nie Malik. Mylisz się. Ja go mam, nie nim jestem. Bo to nie JA obracam każdej nocy inną dziewczynę. Ja nie...
-TY NIE WIESZ NIC! JESTEŚ ZEREM! I LEPIEJ ZEJDŹ MI Z OCZU, BO SIĘ ZABIJĘ. TO JA TU RZĄDZĘ I NIE BĘDZIESZ MI WYTYKAŁ CZEGOKOLWIEK, BO WYLECISZ-wybuch
-spokojnie, Malik, ja tylko mówię. Przecież nie chcę, żeby Twoja jednorazowa przygoda uciekła z piskiem
-Zamknij się!-warknął Malik
-dlaczego? Tylko mówię
-zabiję Cię jeśli się nie zamkniesz!-krzy
-spokojnie Zayn, on nie jest tego wart-wyszeptała
-widzę, Malik, że robi się z Ciebie baba. Mięczak. Jesteś mięczakiem.-zac
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz