środa, 15 maja 2013

2. "Co to do cholery było?"

nagle usłyszałam huk i pisk opon. Jak najszybciej rzuciłam się na pobocze. Tuż obok mnie śmignęły trzy sportowe auta
-co to było do cholery?-krzyknęłam. Podniosłam się i nagle poczułam jedną rękę opłatającą mnie w pasie, a drugą zakrywającą mi usta
-zamknij się, albo zginiesz-wysyczał do mojego ucha męski głos. Kiwnęłam twierdząco głową. Ten powoli uwolnił moje usta. Nie. Nie miałam zamiaru ryzykować. Nic się nie odzywałam.
-bądź grzeczna laleczko, bo inaczej nie będzie już tak wesoło-chłopak zaczął mnie ciągnąć mnie w poboczne zarośla. Nie chciałam wiedzieć co on chce mi zrobić. Potknęłam się. Ten mocniej mnie przytrzymał, obejmując w pasie.
-uważaj trochę. Masz być w całości-beszta mnie. Nagle stanął i odwraciół mnie w swoją stronę, a ja, żeby nie upaść połóżyłam ręce na kogo klatce piersiowej. Opuściłam głowę. Był taki ciepły, a jego mięśnie są takie twarde. Podniosłam na niego wzrok i otworzyłam szeroko oczy i usta. Chłopak był tak bardzo przystojny. Miał czarne idealnie postawione na żel włosy, mocną linię szczęki i cudowne czekoladowe oczy. Gdy już chciałam coś powiedzieć nie pozwala mi
-nie. Nie odzywaj się. Mówiłem Ci już. Nie chcę Ci robić, ale mnie do tego zmuszasz!-krzyknął przez mocno zaciśnięte zęby. Chłopak puścił mnie i po sekundzie złapał pod uda i plecy wtulając mnie w siebie. Zrobił kilka kroków, otworzył drzwi jakiegoś samochodu i rzucił mnie na przednie siedzenie od strony pasażera. Usiadłam wygodniej i głośno przełknęłam ślinę. Chłopak wsiadł za kierownicę i z trzaskiem zamknął za sobą drzwi. Zrobiłam to samo, tylko delikatniej. Ten popatrzył na mnie chwilę
-pasy-wysyczał i odpalił silnik. Posłusznie zapięłam pas. W tym samym czasie chłopak ruszył z piskiem opon.

"Gdzie on mnie zabiera? Ja chciałam tylko iść wygarnąć parę rzeczy "przyjacielowi"­, a teraz siedzę w samochodzie z jakimś psychopatą... Boże miej mnie w opiece..."

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz