Zayn szepnął i spojrzał mi w oczy. Dlaczego tak na mnie wpływał? Dlaczego, kiedy spojrzałam w jego czekoladowe tęczówki, moje kolana zmiękły?
Malik złapał mnie w pasie i przytrzymał przed upadkiem. Zrobiło mi się ciemno przed oczami, a w głowie zachuczało. Przymknęłam powieki. Zrobiłam się senna. Popatrzyłam jeszcze raz w jego oczy. Nieobecnym wzrokiem przejechałam po całej jego twarzy. Był idealny. Jego linia szczęki była cudownie zarysowana, a usta malinowe. Zgromiłam się w duchu i zamknęłam po raz ciężkie powieki.
-chodź, jedziemy stąd. Nie chcę, żebyś tu spała.-Malik wziął mnie na ręce i wsadził na siedzenie pasażera jego czarnego Audi. Ciekawe dlaczego wcześniej go nie widziałam-pomyślałam i zamknęłam oczy....
Ktoś wyszarpał mnie z auta i rzucił na ulicę. Uderzyłam głową o krawężnik. Poczułam jak moja czaszka lekko pęka z głuchym dźwiękiem. Dotknęłam bolącego miejsca dłoniom. Po moich palcach i włosach płynęła krew. Starałam rozejrzeć się, by zobaczyć sprawcę, ale nikogo nie było. Nagle obok mnie stanął Zayn. Ręce do łokci miał że krwi. Nie patrząc na mnie wyszeptał:
-nie jestem tym za kogo mnie masz. Nie jestem dobry. Nie jestn zły. Nie chce Ci zrobić krzywdy, albo może i chcę? Jak myślisz? Nienawidzę Cię, czy wręcz przeciwnie? Może Cię kocham?-uklęknął przed mną i spojrzał na mnie swoimi pięknymi oczami.
-czemu mi to robisz?-zapytałam bez tchu
-jeszcze tego nie zrozumiesz, ale musisz wiedzieć, że nie wszystko jest takie na jakie wygląda
-nie dam sobie bez Ciebie rady. Pomimo wszystkich tych wydarzeń, nie dam sobie bez Ciebie rady! Jesteś częścią mojego życia. Teraz się nią stałeś. Po dwóch dniach znajomości!
-nie skarbie. Nie mów tak. Musisz ode mnie uciec... Jestem inny niż Ci się wydaje-położył swoje zakrwawione dłonie na moich policzkach. Spojrzał mi w oczy, a ja niespodziewanie zaczęłam krzyczeć, a po moich policzkach zaczęły płynąć łzy mieszając się z krwią, gdy ktoś od tyłu pociął mu gardło....
-Meggie, co jest? Meggie! Obudź się!-wyszarpał mnie ze snu głos Malik'a i jego ciepłe palce na moim ramieniu.
-jesteś? Ty żyjesz. To... O bosz Ty żyjesz!-krzyknęłam przez łzy, które cały czas płynęły po moich policzkach i zachłannie go przytuliłam. Moje serde przepełniła bezgraniczna radość pomieszana z ulgą i resztkami strachu
-ćśś... Jestem tu.-zaczął szeptać. Nie wypuszczając mnie z ramion, wciągnął mnie na swoje kolana po czym wyniósł z audi i zaniósł do domu. Zdałam sobie sprawę, że musiałam przespać całą drogę do jego domu, ale to nie było najważniejsze.
Malik poradził mnie na kanapie w salonie i włączył telewizor przykrywałąc mnie kocem. Po chwili wyszedł do kuchni po coś do jedzenia. Przygotował makaron z serem-czyt. wsadził do mikrofalowki i odgrzał.
Wchodząc do pokoju zamarł, a miska z makaronem upadła na panele. W telewizji przerwano wiadomości, by podać ważna informację...
dalej,dalej :D
OdpowiedzUsuń